Holenderki pobite przez Polki. Kijami
Każdemu pewnie się to już nieraz zdarzyło. Niedzielny poranek. Sobotnie popołudnie. Piątkowy wieczór. W tramwaju, metrze, w autobusie. Albo jeszcze lepiej: rowerem. Młode, wysokie, blond Holenderki. Z kijem w ręku, z torbą przerzuconą przez plecy.
I to nie z byle jakim kijem, ale kijem hokejowym. Tak, hokej na trawie to jeden z najpopularniejszych sportów w Holandii. Szczególnie wśród pań. A w Polsce? Marginalne zainteresowanie. Dlatego od kilku dni Holandia pogrążona jest w smutku porównywalnym z rozpaczą Północnych Koreańczyków po śmierci ich Ukochanego Przywódcy. Holenderki przegrały w hokeja mecz o brązowy medal ME. I to w dodatku z kim przegrały: z Polkami! Boli!
Rozgrywane w niemieckim Lipsku Europejskie Halowe Mistrzostwa Europy w Hokeju w ogóle zakończyły się dla Holandii totalną klęską. Z jakiś niewytłumaczalnych powodów Holendrzy nigdy nie byli potęgą w „normalnym” hokeju, tym na lodzie, ale już w jego trawiastej, letniej wersji zawsze należeli do światowej czołówki. Tłumaczenia typu: a, bo w Holandii nigdy nie ma zimy, są mało trafione. Holendrzy są przecież potęgą w łyżwiarstwie szybkim, więc w zimowych sportach dają sobie radę. Ale jeśli chodzi o hokej: Holendrzy wolą trawę. (Holendrzy w ogóle lubią „trawę”, ale to już temat na inną opowieść).
A tu proszę, klęska pod Lipskiem na całej linii. Turniej w Niemczech był turniejem łączonym, brały w nim udział zarówno reprezentacje męskie, jak i żeńskie. W obu kategoriach Holandia należała do faworytów. Do półfinałów wszystko szło tak, jak powinno. Kiedy medale pojawiły się na wyciągnięcie ręki, wszystko się posypało. Porażki w półfinale, to można by jakoś przełknąć, gdyby nie fakt, Z KIM się przegrało. W obu półfinałach, męskim i żeńskim, pogromcami Pomarańczowych okazali się… Niemcy. Niemki i Niemcy, by być dokładnym. Wiele Polaków i Holendrów różni, ale tę cechę mamy wspólną: to właśnie porażki z Niemcami bolą nas najmocniej. Porażki sportowe oczywiście (choć, po prawdzie, nie tylko sportowe…). Nad Polakami i Holendrami wisi jakieś fatum: gdy już coś mamy wygrać, gdy już jesteśmy faworytami, trafiamy na Niemców i ba, nawet jeśli Niemcy były teoretycznie słabsze, to Niemcy wygrywają. Życie, słowem.
W Lipsku Niemcy mieli jednak wsparcie własnej publiczności. To jedno z wytłumaczeń ich tryumfu i porażek Pomarańczowych. Drugie wytłumaczenie jest jeszcze trafniejsze. Halowy hokej to jednak coś nieco innego niż zwyczajny hokej na trawie i na świeżym powietrzu. W rozgrywkach halowych Niemcy – zarówno wśród pań jak i panów – to od zawsze potęga. Dwie półfinałowe porażki Oranje nie były więc aż tak wielkim zaskoczeniem. Holendrzy ulegli w półfinale Niemcom 3-6, a Holenderki przegrały z Niemkami 1-4. No cóż, życie.
Ale po półfinałowych porażkach można się jeszcze odgryźć. Złota i srebra się już nie zdobędzie, ale wciąż jest szansa na brąz. Wystarczy wygrać mecz o trzecie miejsce. Tutaj rywale byli już w zasięgu Pomarańczowych. Panowie przegrali jednak z Austriakami 3-5 i ostatnia nadzieja była w paniach. W niedzielę 15 stycznia o godzinie 10.00 nadeszła godzina prawdy. Holenderskie Hockeymeiden stanęły naprzeciwko Polek – reprezentantek kraju, w którym hokej – czy to męski czy to żeński, czy to na trawie czy na lodzie, czy to w hali czy na świeżym powietrzu – nie należy do najchętniej uprawianych i oglądanych sportów. Ale i tu lipa. 3-4! Polski strzeliły celnie cztery razy, Holenderki tylko trzy i to panie w biało-czerwonych strojach cieszyć się mogły z brązu. A cała holenderska wyprawa na Mistrzostwa Europy w Lipsku okazała się wielkim rozczarowaniem: dwa czwarte miejsca. Dwa czwarte, znienawidzone przez sportowców miejsca. Tuż za podium. Bez medali. Z poczuciem: sukces był tuż, tuż, na wyciągnięcie ręki. Ale się nie udało.
W finałach zwyciężyli oczywiście gospodarze. Niemcy wybili halowy hokej z głów Czechów, gromiąc ich 4-0. Na lodzie byłoby pewnie odwrotnie, więc Czesi jeszcze zdążą się zemścić. Z kolei wśród pań Niemki po długich męczarniach i rzutach karnych zwyciężyły w końcu z Białorusinkami. Niemcy dwa razy złoto, Holandia dwa razy czwarte miejsce, Polska (a właściwie Polki, panowie nie zakwalifikowali się w ogóle do imprezy) raz brąz.
Ale tak naprawdę to Polki są najlepsze w Europie. Jedynie reprezentacji naszych pań udało się w całym turnieju pokonać Niemki. Było to co prawda w meczu grupowym, kiedy już obie reprezentacje miały zapewniony awans, ale co tam. Skoro Polki zwyciężyły z przyszłymi mistrzyniami, to kto tu jest tak naprawdę najlepszy?
Czyżby te wszystkie blond panie z kijami hokejowymi, na które natknąć się można każdego weekendu w Holandii, to wcale nie niderlandzkie Hockeymeiden, ale polskie imigrantki, śmigające po tygodniu ciężkiej pracy po holenderskich boiskach hokejowych, po to tylko by później lepiej wypaść na halowych ME niż Holenderki?
Szymon Baterko







Komentarze
podsumowanie
Super artykuł, aż chce się czytać choć jest kilka nieścisłości.
Polacy może do potęgi w hokeju na trawie nie należą, za wyjątkiem odmiany halowej w której są 3 krotnymi wicemistrzami świata, Niemcy to 3krotni zdobywcy tego trofeum.
Holandia nie tak dawno zaczęła grać na hali, a w tych mistrzostwach przegrała z nie byle kim, bo w półfinale z Niemcami a o 3 miejsce z Austrią czyli mistrzem Europy sprzed 2 lat.
Jednak wracając do dziewczyn bo to one są głównymi bohaterkami to jechały z celem utrzymania się czyli zajęcia miejsca nie gorszego niż 6 i udało im się to z ogromnym sukcesem i niespodzianką.
Mecz z Niemkami nie był spotkaniem o nic, ponieważ Polki musiały co najmniej zremisować aby być w półfinale, udało się wygrać i wyjść z 1 miejsca w grupie co spowodowało iż trafiły na Białorusinki.
Niestety brakło sił i pozostało spotkanie o 3 miejsce i tu wielka niespodzianka uwzględniając nawet chyba nieobecność kilku zawodniczek (identycznie w drużynie Niemiec), które przygotowywały się do obecnie rozgrywanego turnieju Champions Trophy w Argentynie.
Nasze dziewczyny pokazały ducha walki oraz dyscyplinę taktyczną i zabójcze kontrataki.
Sukces jaki odniosły jest największym w historii polskiego hokeja kobiecego i tylko trochę żal że głośniej o nim za granicami naszego pięknego kraju niż u nas.
Obecnie ze względu na brak funduszy w związku, przygotowują się do turnieju kwalifikacyjnego do IO, który zostanie rozegrany w Indiach, no i na boiskach otwartych a jak tu w Polsce przy -15st. C przygotować się do rozgrywek otwartych??
Jednakże osobiście życzę im powodzenia i będę za nie trzymał kciuki bo w nich jest potencjał i przyszłość tej wspaniałej a tak niedocenianej na Wisłą dyscypliny.
Dodaj nowy komentarz