Holenderscy politycy: zmusić Polaków do nauki niderlandzkiego
Według przedstawicieli jednej z największych w Holandii partii, socjaldemokratycznej PvdA, holenderski rząd powinien zmusić agencje pracy do organizowania obowiązkowych kursów języka dla sprowadzanych ze wschodu Europy robotników.
Według Partii Pracy Polacy mieszkający i pracujący w Holandii często nie mówią po niderlandzku, co przekłada się na przykład na to, że holenderscy sąsiedzi często nie mogą dogadać się z polskimi.
O propozycji PvdA napisał m.in. tygodnik Elsevier. Socjaldemokratyczni posłowie zapowiedzieli w związku z tym, że zwrócą się ze swoim pomysłem do odpowiedzialnego za sprawy wewnętrzne ministra Pieta Heina Donnera.
Poseł PvdA Martijn van Dam podaje przykład agencji pracy AB Oost, sprowadzającej do Holandii pracowników ze wschodu Europy. Wedle gazety agencja oferuje swym pracownikom kursy językowe. Kosztuje to 1,400 euro od osoby, ale to dobra inwestycja, czytamy – Uważamy to za ważne, by nasi pracownicy mogli porozumieć się z naszymi klientami – mówi w Elsevier rzecznik agencji.
Według PvdA to właśnie na agencjach pośrednictwa pracy powinien spoczywać obowiązek oferowania pracownikom z zagranicy kursów niderlandzkiego – Większość przybyszów z Europy Wschodniej nie wymyśliła sobie sama, by tu przyjechać, ale zostali tu sprowadzeni przez agencje pracy – powiedział Van Dam.
Dlatego należy uniknąć błędu z przeszłości. Błędu, jaki Holandia popełniła, gdy po drugiej wojnie światowej zaczęła sprowadzać masowo tanią siłę roboczą z Maroka i Turcji. Zapomniano jednak wówczas o integracji. Turcy i Marokańczycy nie uczyli się niderlandzkiego, zamknęli się w swoich kręgach i oto proszę – od ponad dekady kwestia nieudanej integracji tych społeczności jest jednym z głównych politycznych i społecznych problemów kraju.
- Obawiam się, że znów popełniamy ten sam błąd – stwierdził Van Dam, odnosząc się już do nowej, głównie polskiej fali imigracji. Jak temu zapobiec? Van Dam ma plan.
Według socjaldemokratów należy wprowadzić w życie ustawę, która nakazywałaby agencjom pracy wysyłanie robotników z Europy Wschodniej na obowiązkowe kursy języka. Opłacać miałyby je agencje pracy, a nie rząd czy sami pracownicy. Problem jednak w tym, że Polacy, Węgrzy czy Rumuni są obywatelami Unii Europejskiej. Nie obowiązuje nas zatem tzw. inburgeringsplicht – obowiązek zdawania specjalnych testów ze znajomości kultury i języka Niderlandów, obowiązkowych dla imigrantów spoza UE chcących zyskać obywatelstwo Holandii.
I czy PvdA zamierza podobny „przymus” wprowadzić np. wobec Niemców, Hiszpanów czy Anglików pracujących w Holandii? Bo przecież zwalczający zawsze nietolerancję, nierówność czy dyskryminację socjaldemokraci nie uciekliby się do konstruowania ustawy, która dzieliłaby Europejczyków na tych „lepszych” z Zachodu i tych „gorszych” ze Wschodu, których wołami trzeba zaciągać do nauki niderlandzkiego. Prawda?
Szymon Baterko







Komentarze
...??? ...!!!
Holenderski dobrze znac, tak jak i angielski, niemiecki czy poprawny polski. ;-)
Jednak sama znajomosc jezyka w stopniu komunikatywnym badz dobrym nie sprawi ze znajdzie sie jako taka prace. Bodz bedzie sie traktowanym przez holendra na rowni, czy chocby w stopniu godnym istocie ludzkiej.
Maja nas za smieci i z tego trzeba sobie zdac sprawe. Jestesmy na koncu lancucha pokarmowego zaraz obok litwinow, bulgarow i rumunow. Mawet marokanie i turcy nas szykanuja. Kto tego nie widzi jest idiota i ignorantem.
Holendrzy to jedna z nacji ktore uwazaja sie za lepsze od innych. W koncu tu narodzil sie nacjonalizm ktory tak dumnie zaowocowal pod komenda "dziadka Hitlera".
Takie czy owakie zmuszanie do naturalizacji jest kompletnie bezcelowe.
Co innego motywowanie i zachecanie. Ale gdzie tu motywacja przy jednoczesnym szykanowaniu i upadlaniu na kazdym kroku.
Piszecie o fachu w rekach. Znaczy to "robol-specjalista", bo nie powiecie mi ze po studiach znlesc mozna cos konkretnego i odpowiedniego ;-))) wszedzie wymagania jak z kosmosu i na dodatek 5 letnia praktyka w zawodzie, gozej niz na rynku pracy w Polsce.
Dla holendrow nie ma znaczenia co potraficie umyslowo dla nich liczy sie abyscie ZAPIERDALALI FIZYCZNIE, nauczyli sie kilkunastu wyrazow i nie prosili o wolne.
Ludzie blagam was szanujcie sie i badzcie dumni, jestescie POLAKAMI a nie brudem pod paznokciem holendra!
Ps.:Sorki za brak znakow Polskich.
Od kilku lat uczę holenderskiego Polaków
...i jakie są moje doświadczenia?
Rzadko kiedy trafia do mnie kursant, który ma jedynie tę motywację, że skoro mieszka, pracuje i wychowuje dzieci w Holandii, to warto tubylczy język znać. Najczęściej motywacja idzie z góry: od szefa. Nauczysz się holenderskiego, to dam ci stały kontrakt/przedłużę umowę/ dam premię/ dam wyższe stanowisko. No i trafia taki nieborak do mnie, ratuj się kto może, naucz mie pani w dwa miesiące gadać po ichniemu, bo inaczej to do Polski trza bedzie zjeżdżać. No, dopowiem, że nieborak siedzi w Holandii już kilka lat, i jeszcze nigdy na kurs holenderskiego nie trafił. Pochodzi taki - góra! - pół roku i już uważa, że ze swoim " huje morhen" i " ja manijer, nej manijer" Holandię zawojował. A jeśli mimo wszystko kontraktu nie dostał, to kto jest winny? Oczywiście nauczycielka! Ech, Polaczki....
P.S.
Udzielam lekcji legalnie, jestem zarejestrowana w Kamer van Koophandel:) To dla wiadomości ulubionego trolla, który pewnie tu też mnie dopadnie.
czy Polacy chca sie uczyc niderlandzkiego???
Gdyby nie trzeba bylo zmuszac, to by nie bylo postulatu o przymusowych kursach:)
Polak przyjezdza do Holandii zarobic, a nie zintegrowac sie z sasiadem chocby. Po ch.... mu holenderskie charkanie, jak sie dogada po niemiecku czy angielsku, w robocie i tak zasuwa po lacinie, a kontakty spoleczne z Holendrami ma skape, bo i czasu mu na to szkoda, gdy mozna zarobic. Holender jest od tego, by dal robote, a nie by z nim piwko wypic, na kawke sie umowic czy dzieciaka mu podrzucic by sie pobawil z tubylcami. Wystarczy, ze mlody do szkoly ichniejszej chodzi, to przetlumaczy, jak bedzie trzeba i pismo z urzedu:)
Angielski jest w Holandii
Angielski jest w Holandii dobry, ale holenderski lepszy. Nie tylko wiesz, o czym mówią miedzy sobą, ale też przeczytasz wszystkie instrukcje i napisy w sklepie.
Gdybym od początku choć trochę znał ten język, było by mi znacznie łatwiej (żeby nie było nieporozumień - cały czas pracuję w swoim zawodzie, i całkiem przyzwoicie zarabiam)
Nie wiem gdzie i co ty
Nie wiem gdzie i co ty kupujesz, od wielu lat na każdym o artykule są informacje w kilku językach (taki wymóg UE), chyba ze kupujesz na bazarach. Instrukcje tez są w wielu językach.
Idiotów trzeba zmuszać do
Idiotów trzeba zmuszać do nauki, mądrzy sami się chcą nauczyć. Prosta zależność: poziom umiejętności komunikacji przekłada się na poziom życia (zarobków)
Prawda w połowie
Najważniejsze by mieć dobry fach w ręku, być w czymś dobry lub jak kto woli najlepszym. Z gówna bata nie upleciesz. Z samym holenderskim niewiele się zdziała, jakaś posadka za 1300 netto do końca życia co najwyżej.
Ze swojego podwórka powiem, że znam wiele osób bez znajomości hol. żyjących wiele lat w Holandii, nikt ich nie pyta kiedy się nauczą, żyją jak pączki w maśle jak 3/4 kolegów z bardzo różnych krajów. Bardzo dobry ang. i fach w ręku to recepta na sukces.
Opowiastki o nauce hol. jako panaceum na sukces w krainie wiatraków dobre dla Polaków, którzy przyjeżdżają głównie z marzeniami zamiast fachu. W dodatku genetycznie wystraszeni wszystkiego, taki GEN chłopa pańszczyźnianego (odpowiednik niewolnika - zresztą najdłużej praktykowane niewolnictwo w Europie, dopiero zaborcy znieśli wstrętni Niemcy, Austriacy a nawet Rosjanie). Holendrzy wiedzą o naszym "dziedzictwie narodowym" dlatego nas tak traktują, a nie inaczej.
Dodaj nowy komentarz