Nagwek 
Home Praca Ogłoszenia Ulubione

reklama

Wypożyczalnia ludzi

Wypożyczalnia ludzi, czyli biuro pośrednictwa pracy.  Szukając pracy, znalazłam ogłoszenie na stanowisko Supervisior w jednym z hoteli. Ogłoszenie było zamieszczone przez uitzendbureau Van Koppen Van Eijk.

Czym prędzej zadzwoniłam pod podany w ogłoszeniu numer telefonu. Niestety okazało się, że oferta jest już nieaktualna, ale jeśli szukam pracy to mogę zarejestrować się w tymże biurze i na pewno coś się znajdzie.

No i znalazło się. Pan z biura dzwonił do mnie ze trzy razy, ponieważ prowadziłam samochód i nie mogłam rozmawiać, ale dla niego to żaden problem. W końcu udało nam sie porozmawiać. Pan Rafał niekoniecznie wiedział, jakiego rodzaju to jest praca, jakieś zbieranie zamówień czy coś w tym rodzaju. Poprosiłam, więc, żeby zapytał pracodawcę i wtedy porozmawiamy. Nie minęło 5 min i telefon znowu zadzwonił. Pan Rafał poinformował mnie, że praca ma polegać na pakowaniu drobnych rzeczy do kartonów (świeczki, koszyczki, generalnie przedmioty do dekoracji wnętrz), upewniłam się czy nie jest to dźwiganie czegokolwiek, bo firma ma również meble. Pan Rafał stwierdził, że absolutnie nie, bo do takiej pracy to oni maja mężczyzn. Po chwili rozmowy stwierdziłam, że jestem zainteresowana i zrezygnowałam z reszty prac na dzień dzisiejszy, obiecując być jak najwcześniej w biurze. I tak też się stało. Umowa była już przygotowana, ale Pan Rafał nie miał dla mnie czasu i obsługiwała mnie jakaś kobieta. Kazała podpisać umowę i nie wiedząc, czemu zdziwiła się, kiedy poprosiłam o polską wersję.

W każdym razie z łachą wydrukowała ową umowę i bardzo ją zaskoczył fakt, że chce jeszcze egzemplarz regulaminu, o którym była mowa w umowie. Dokładnie było napisane, że przed podpisaniem umowy powinnam otrzymać egzemplarz tegoż dokumentu. Kobieta a i owszem pokazała mi go z daleka i uprzejmie poinformowała, że mają tylko jeden egzemplarz DLA SIEBIE. W końcu podpisałam umowę o pracę, w której nikt nie zapewnia żadnych godzin, ani czasu zatrudnienia, (czyli każda ze stron może zrezygnować z pracy w dowolnym momencie, bez żadnych konsekwencji) lekki paradoks. No, ale cóż, myślę sobie zobaczę, jak nie spróbuję raz to nigdy się nie dowiem jak to działa. Formalności dokonane, buty robocze wydane (koszt 25e odciągane od wypłaty), adres w rękę i jadę. Dojeżdżam na miejsce, wszyscy są bardzo mili, jedna z polek przychodzi żeby mi pokazać, na czym będzie polegała moja praca.

I wiecie, co? To nie było pakowanie małych rzeczy do kartonów! To było dźwiganie tychże kartonów, które na pewno nie zawierały nic lekkiego w środku i układnie ich na wózki. Zresztą dziewczyna sama przyznała, że czasami to bardzo ciężkie kartony a jeszcze trzeba je położyć na już ułożoną piramidę na wózku. Od razu powiedziałam dziewczynie, że nie o takiej pracy rozmawiałam w biurze i niestety, ale muszę zrezygnować. Przyznaję, że dziewczyna była bardzo miła i nawet mi podziękowała, że nie zmarnowałam jej czasu tylko od razu powiedziałam, co i jak. Wkurzona, że straciłam mnóstwo czasu, pieniędzy (nie poszłam do pracy, paliwo) i energii wracam wnerwiona do biura.

Tym razem Pan Rafał nie miał dla mnie od razu czasu, musiałam poczekać. Kiedy juz zbliżała się moja granica cierpliwości i chciałam iść po niego i powiedzieć, że kiedy on potrzebował pracownika to potrafił dzwonić do mnie trzykrotnie, ale kiedy teraz ja czegoś potrzebuje on nie ma czasu, to akurat się pojawił, a właściwie wyszła ta dziewczyna, z którą podpisywałam umowę a potem dopiero on i szefowa. Zaczęli się tłumaczyć, że dla jednych to może być ciężka praca a dla innych lekka, nie przyjmowali do wiadomości, że ja od początku mówiłam, że nie szukam pracy, w której musze cokolwiek dźwigać, bo mam problem z kręgosłupem. Szkoda też, że kiedy mnie informowali, jakiego rodzaju jest praca, przedstawili to w trochę inny sposób. Stwierdzili, że ich pracodawca do końca nie informuje, na czym konkretnie polega praca. Skoro tak jest, to jak można zajmować się rekrutacją, jeśli nie ma się pojęcia, jakie kwalifikacje są wymagane na dane stanowisko, bo firma pośrednicząca nie pofatygowała sie tego sprawdzić? Na szczęście bez szemrania wzięli od mnie buty i nie musiałam wykłócać sie o 25 euro, ale kiedy prosiłam o zniszczenie przy mnie dokumentów to jedna z Pani stwierdziła, że przesadzam. Dla mnie to raczej oni przesadzili z niekompetencją…

P.S. 

Nie zniechęcialam się doświadczeniem z uitzendburo i dalej szukałam pracy, wysyłałam  CV.  Dwa tygodnie później okazało się, że jako osoba ze znajomością angielskiego i podstaw holenderskiego mogę pracować, na stanowisku analityk w międzynarodowej firmie w Amsterdamie.

Agnes http://mojaemigracja.nl

Komentarze

Comment viewing options

Select your preferred way to display the comments and click "Save settings" to activate your changes.

Polak jak Ci nie zaszkodził, to już pomógł

Polak jak Ci nie zaszkodził, to już pomógł. Nie mam pojęcia z czego to wynika, ale bezmyślny wyzysk Polaków przez Polaków zagranicą to wręcz normalna rzecz. Po dwóch przygodach z polskimi firmami już nie biorę zleceń jak widzę, że to Polska firma. Myślę, że dużo winy ma tutaj chowanie głowy w piasek . Kiedy przyszło do ścianięcia należności za faktury, 15 ludzi pyskowało i tłumaczyło co to nie zrobią tej firmie, a na koniec razem ze mną poszły 2 osoby kłocić się o swoje pieniądze. Paranoja. Trzymajcie się z daleka od polskich firm.

Dodaj nowy komentarz

The content of this field is kept private and will not be shown publicly.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Lines and paragraphs break automatically.

More information about formatting options

CAPTCHA
This question is for testing whether you are a human visitor and to prevent automated spam submissions.
Image CAPTCHA
Enter the characters shown in the image.

Amsterdam-Hotele

Znajdz na trivago hotele w Amsterdamie

Ostatnie komentarze

I DOBRZE
6 min 16 sec temu
Eh....
1 day 2 hours temu
LOL
1 day 3 hours temu