Holandia - Home
Praca w Holandii
MieszkaniawHolandii
Edukacja w Holandii
Ogłoszenia
Forum w Holandii
Życie w Holandii
Turystyka
Amsterdam
Kiedy do Amsterdamu?
Nowy Amsterdam
Zakupy w Amsterdamie
Polski sklep
Komunikacja miejska
Życie nocne
Koncerty
parking w A'damie
Westerkerk
Dom Bols'a
Coffee shop
Jazz w Amsterdamie
Heineken Experience
Muzeum Biblii
Pałac Królewski
Browary
VondelPark
Delfinarium
Corpus Experience
Madurodam
Waterland
Zaanse Schans
Keukenhof/Kinderdijk
Gouda
Utrecht
Groningen
Maastricht
Fryzja
Królowa Holandii
Wydarzenia
Tragedia w Polsce
Blogi w Holandii
Pogoda i linki
Ambasada i Konsulaty
Kontakt
Sitemap

 Heineken Experience

Heineken to jedna z tych firm, która bierze czynny udział w globalizacji  i to wcale nie od kilku lat gdy słowo "globalizacja" zaczęło być modne. Heineken wysyłał swój produkt (czyli piwo) do wielu krajów na świecie, jeszcze przed pierwszą wojną światową. Piwo z Amsterdamu było jednym z pierwszych alkoholi sprowadzanych do USA po zniesieniu prohibicji. Prawdziwy boom Heineken przeżył po wojnie, oprócz zwiększania rokrocznie eksportu ostro wziął się likwidację rodzimych browarów. Większość małych browarów w Holandii wykupił i zamknął.

Browar Heineken założył Gerard Adriaan Heineken w 1863 roku. Kupił browar De Hooiberg w Amsterdamie, którego nazwę zmienił 10 lat później na Heineken's Bierbrouwerij Maatschappij. Do dnia dzisiejszego firma należy w dużej części do rodziny Heineken. Do firmy należy wiele lokalnych browarów na świecie między innymi polski Żywiec. Heineken zajmuje 4 miejsce na świecie jeżeli chodzi o produkcję piwa. W 1988 zamknięto w Amsterdamie najstarszy browar Heinekena, który od wielu lat można zwiedzać jako muzeum (Heineken Experience).

Obecnie budynek jest po gruntownym i długim remoncie jaki przeprowadzono na przestrzeni prawie roku. Chciałem zobaczyć efekt nowych rozwiazań i pomysłów jakie zaoferuje Heineken swoim fanom. Ponieważ byłem w "poprzedniej wersji" budynku, miałem o tym miejscu dobrą opinię,można było zabrać znajomych z Polski, by spędzić mile 2 godzinki a przy okazji wypić dobre piwko (zapewniam smak piwa był nieco inny, niż tego zakupionego w sklepie). Na dodatek zwiedzanie kończyło się miłym akcentem w postaci prezentu od firmy. W sumie wszystko, niewygórowaną cenę 10 euro.

Stara wersja "Heineken Experience"  skonczyła się po przejściu jakichś 30 metrów z pozycji Start. Jedynie toalety, które były na początku pozostały na swoim miejscu. Później z każdym metrem było gorzej.  Nowe muzeum z każdym krokiem traciło urok poprzedniej wersji czyli klimatu muzeum, stare zdjęcia i kilka pucharów zajmują zaledwie niewielką powierzchnię. W zamian dostajemy błysk halogenów, biurową wykładzinę, jasne ściany i...ruchome schody, jak w galerii handlowej. Z pierwszych nowości - wykład od miłego pana na temat procesu ważenia piwa. Wykład zaczyna się od pytań do publiczności, w wypadku gdy są to np. Hiszpanie, którzy nie są skorzy do nauki angielskiego, wtedy zaczyna się rozpaczliwe szukanie w tłumie kogoś z innej nacji, która coś odpowie i będzie jakaś konwersacja (w poprzedniej wersji były tablice z opisami i gabloty z surowcami w kilku językach). Pan był miły, jak już wspomniałem i wszystko jasno objaśnił i był gotowy do odpowiedzi na pytania. Kolejny krok to kadzie. Te zostały na swoim miejscu, zapewne ze względu na swoją wielkość i ciężar (nie do ruszenia).

Kolejną atrakcją jest pewna symulacja (nie mogę opisać, bo zepsuje całkowicie zabawę osobom, które się zdecydująna wizytę). Niestety zlikwidowano inną symulację jaką była dorożka, co odnotowuję z wielkim minusem. Ponieważ w tej dość dobrze wykonanej symulacji, turysta mógł zobaczyć dość dużą część Amsterdamu na ekranie z pozycji pasażera dorożki. Zniknęła też sala z "dyskoteką" ale jakoś mi nie żal, bo uważałem to za zmarnowane metry kwadratowe. Niestety nic ciekawego nie dano w zamian. Trudno nazwać atrakcją salę z wystawionymi kilkoma starymi plakatami.

Dalej to już nudy, tym razem przydały się wielkie kanapy, można się wygodnie ułożyć na wielkiej kanapie i oglądać non stop spoty reklamowe Heinekena w wielkiej ciemnej sali z setka monitorów, niezadługo bo można dostać od tych błysków ADHD. Przy wyjściu możemy wypić drugie i ostatnie piwko (uwaga na podłogę przy barze, trochę brudna - akurat tutaj się nic nie zmieniło). Na końcu jak w każdym muzeum – sklep z pamiątkami. Jak cudownie w końcu właśnie zapłaciłem 15 euro by móc wydać swoje pieniążki na reklamówki Heinekena np. kufel za 14,95 euro.